BMW M3
Ekspert
EKSPERT TEAM TOTAL
BMW M3 to samochód, którego nie trzeba specjalnie przedstawiać fanom motoryzacji. Począwszy od pierwszym emek serii E30, a skończywszy na obecnej inkarnacji F80 każde wcielenie M3 budzi szybsze bicie serca.
Co więc jest takiego w BMW M Power, że tak łatwo staje się obiektem pożądania? Przede wszystkim styl. M3 nie sposób pomylić z żadnym innym, nawet wyposażonym w tzw. M pakiet, BMW. Wszystkie przetłoczenia i poszerzenia karoserii, obniżone zawieszenie czy też cztery kominy wydechu, które pierwszy raz pojawiły się w modelu E46 zwiastują moc i niezapomniane wrażenia z jazdy. Przy tym wszystkim M3 jest zwykłym, cywilnym samochodem, do którego mogą spokojnie wsiąść cztery osoby i pojechać nad morze. M3 produkowane były już jako coupé, cabrio, sedan nie doczekawszy się tylko nadwozia kombi (chociaż takie rozwiązanie pojawiło się w przypadku jego większego brata – oferuje jego większy brat BMW M5). Kwintesencja niemieckiego stylu, połączenie ognia i wody, osiągów i funkcjonalności.
Wielkie serce bije w nim
Sercem obecnego wcielenia M3 jest podwójnie doładowana rzędowa szóstka, generująca moc ponad 420 koni mechanicznych (dla porównania pierwsze M3, model E30 miał w najmocniejszym wcieleniu 238 KM) i jest to pierwszy przypadek kiedy bawarski producent odszedł od motoru wolnossącego. Poprzednia generacja miała pod maską potężną V8, a jeszcze wcześniejsze rzędowe, wolnossące szóstki. Cóż moda na downsizing i uzyskiwanie mocy z pracy turbosprężarek dotarła nawet to tak kultowego modelu. Złośliwi twierdzą, że idąc tym tropem BMW wypuścić kolejne M3 z czterocylindrówką pod maską. Miejmy nadzieję, że tak się nie stanie.
BMW M3 spalanie i ekonomika jazdy
Decydując się na zakup M3 trzeba liczyć się z większymi niż standardowo kosztami eksploatacji. Wszystkie elementy zaprojektowane przez inżynierów M Performance i dedykowane do modelu M Power kosztują więcej niż te do "cywilnych" modeli. Weźmy chociażby specjalne, powiększone tarcze hamulcowe, wzmacniane elementy zawieszenia, czy chociażby elementy blacharskie. Wszystko to decyduje o niepowtarzalności serii M, ale dyktuje też wyższe koszty utrzymania niż 316 czy nawet 330.
Decydując się na zakup, któregokolwiek modeli z literką M raczej nie myślimy o kosztach paliwa i nie spodziewamy się jazdy o kropelce. O ile wersje 6 cylindrowe zaspakajały się 13-16 litrami benzyny w cyklu miejskim to M3 z V8 pod maską spokojnie przekraczało 20 litrów na 100 kilometrów. Najnowsze wcielenie zapowiadane jest jako powrót do ekonomiki jazdy, ale nadal nie spodziewałbym się wyników poniżej 13 litrów. Jeszcze wyższe spalanie występuje w modelach M5, co nie jest niczym dziwnym biorąc pod uwagę większe i cięższe nadwozia oraz mocniejsze motory o większej pojemności. Chociaż warto jest przyznać, że takich aut nie kupują raczej klienci z grupy docelowej 1,9 TDI.