be845262e6d355ef787277d0400131e4_1
Artykuły

Diesel zimą – jak o niego dbać, żeby nie mieć kłopotów?

avatar_null

Ekspert

EKSPERT TEAM TOTAL

Diesle mają naprawdę dużą grupę zwolenników, warto jednak wiedzieć o problemach, jakie mogą powodować zimą. Co zrobić, aby zminimalizować ryzyko ich wystąpienia?

Diesel zimą? Żaden problem!

Auta z silnikiem diesla jeszcze 40-50 lat temu stanowiły mały ułamek pojazdów poruszających się po drogach publicznych, mimo że motor tego rodzaju wynaleziono już w XIX wieku. Dopiero wraz z dalszym rozwojem technologii zaczęły być stosowane powszechnie.

Choć od zawsze cechą charakterystyczną diesla były różnego rodzaju problemy zimą, to jednak znacznie niższa cena oleju napędowego niż benzyny w krótkim czasie spowodowała gwałtowny wzrost popularności. Z samochodów ciężarowych, diesle najpierw przeszły do aut dostawczych, by wreszcie trafić do ogólnodostępnych osobówek.

Diesel odznacza się również znacznie mniejszym spalaniem oraz ogólną wysoką trwałością silnika, dzięki czemu wciąż cieszy dużym poważaniem wśród wielu kierowców. Do tej pory jednak w chwili, gdy poziom słupa rtęci schodzi niebezpiecznie poniżej zera, trzeba uważać na pewne niepokojące objawy ze strony Twojego auta.

Co grozi dieslowi zimą?

Zagrożeń związanych z eksploatacją diesla zimą, a co za tym idzie – także przyczyn awarii – jest co najmniej kilka. Co ciekawe, jedna z najczęstszych jest w zasadzie zupełnie niezależna od kierowców. Dystrybutorzy paliw oferują zimą olej napędowy o nieco zmienionym składzie, który ma za zadanie zapobiec problemom z odpaleniem pojazdu.

W rzeczywistości jednak, mieszanka przystosowana jest z reguły do panującej obecnie temperatury, wobec czego nagłe i mocne spadki mogą sprawić, że olej zacznie krzepnąć. Jeżeli już do tego dojdzie, jedynym rozwiązaniem będzie pozostawienie pojazdu na noc w ciepłym garażu.

Dosyć podobnie prezentuje się sytuacja w chwili, gdy w filtrze powietrza doszło do zamarznięcia wody. Winą zarówno pierwszej awarii, jak i drugiej są niedoskonałości związane ze składem paliwa. Na szczęście można w prosty sposób im zapobiegać. A co ważne, w tym przypadku profilaktyka jest znacznie skuteczniejsza niż leczenie, które może unieruchomić auto na co najmniej kilka godzin.

Do najskuteczniejszych środków stosowanych zimą należą depresatory oraz inne preparaty (np. antyżele), których zadaniem jest obniżenie temperatury krzepnięcia mieszanki paliwowej. Ważne jest, aby nie stosować ich w przesadnych ilościach, gdyż może to wywrzeć niekorzystny wpływ na układ silnikowy bądź układ spalania. Trzymając się jednak zaleceń producenta można je dolewać przy praktycznie każdym tankowaniu. Ich rola polega na niedopuszczeniu do wytrącania się parafiny z oleju napędowego, która to może zapchać nie tylko filtr powietrza, lecz także cały układ paliwowy.

Jeżeli posiadasz diesla nieco starszej generacji, nie możesz zapomnieć także o dodatkach siarkowych. Z uwagi na stosowane obecnie mechanizmy bezpośredniego wtrysku w silniku, producenci paliw musieli je niejako odsiarczyć – czyli zmniejszyć obecność tego pierwiastku w całej mieszance. Stosowanie odpowiednich preparatów umożliwia lepszą i płynniejszą pracę nieco starszych jednostek napędowych.

Za „wydłużenie życia” diesla odpowiadają różnego rodzaju uszlachetniacze do paliwa, wzbogacające jego skład o inne kluczowe do funkcjonowania składniki – i to nie tylko zimą. Powinno się je okresowo stosować do przeczyszczenia całego układu paliwowego, usprawnienia jego drożności i upłynnienia pracy silnika.

Wraz z rosnącym przebiegiem auta warto również zwiększyć częstotliwość stosowania. Pamiętaj jednak, aby przestrzegać zaleceń producenta, gdyż dolewanie niektórych środków w nadmiarze może wywołać efekt całkowicie przeciwny do oczekiwanego – zamiast sprawnego auta przy największym mrozie będziesz właścicielem poważnie uszkodzonego pojazdu, który stoi i czeka na naprawę w specjalistycznym warsztacie.

Zimą uważaj na akumulator!

Jeżeli w zimny poranek silnik dobrze „kręci”, ale nie może odpalić, problemem zwykle jest paliwo. Natomiast w przypadku, gdy kłopoty dotyczą już początkowego „załapania”, powodem usterki najprawdopodobniej będzie akumulator lub świece żarowe.

Podstawowa zasada mówi: nie odpalaj auta na pych! Próby tego rodzaju mogą doprowadzić do np. przesunięcia chwili uchylania zaworów odnośnie ruchu tłoków lub nawet uderzenia zaworów w tłoki. Jako że często przyczyną porannych problemów z uruchomieniem silnika są akumulatory, znacznie korzystniejszym rozwiązaniem będzie „pożyczenie prądu”. Za pomocą prostego połączenia kablami w kilka chwil uruchomisz swój samochód. Nie zapomnij wyłączyć w tym czasie systemów, które pobierają energię!

Pamiętaj jednak, że problemy tego typu mogą się powtarzać, zatem najprawdopodobniej nie ominie Cię wkrótce ładowanie akumulatora. Najlepiej dokonać tego za pomocą prostownika. 

Czasem winowajcą są świece żarowe, które przy ujemnych temperaturach mogą potrzebować odrobinę więcej czasu do chwili rozpoczęcia normalnej pracy. Warto także przyjrzeć się całej elektryce, która w nowoczesnych autach jest coraz bardziej rozbudowana. Możliwe, że na którymś poziomie dochodzi do zwarcia i w tym tkwi problem.

W każdej sytuacji warto profilaktycznie wybrać się do mechanika, aby zdiagnozował, skąd biorą się problemy. Za taką wizytę nie zapłacisz fortuny, a będziesz miał pewność, że zimą nie utkniesz nigdzie ze swoim dieslem.